Najpiękniejsze plaże Wietnamu: gdzie jechać latem, a gdzie zimą

0
3
Rate this post

Nawigacja:

Klimat i sezony nad morzem w Wietnamie – jak to działa naprawdę

Północ, środek, południe – trzy różne „Wietnamy”

Wietnam z lotu ptaka wygląda jak długi, wąski smok przyklejony do Morza Południowochińskiego. Dla plażowicza oznacza to jedno: trzy różne strefy klimatyczne, a więc trzy różne odpowiedzi na pytanie, kiedy jechać do Wietnamu nad morze.

Północny Wietnam (okolice Hanoi, zatoka Ha Long, wybrzeże aż po granicę z Chinami) ma klimat zbliżony do subtropikalnego. Tu są wyraźniejsze pory roku:

  • listopad–marzec – bywa chłodno, szaro, wilgotno, zdarzają się dni poniżej 20°C, a w styczniu–lutym morze nie zachęca do kąpieli,
  • kwiecień–maj – robi się cieplej, ale pogoda potrafi być zmienna,
  • czerwiec–sierpień – gorąco, wilgotno, bardzo letnio, ale to też szczyt sezonu deszczowego i tajfunowego,
  • wrzesień–październik – nadal ciepło, często bardziej stabilnie niż w wakacje.

Centralny Wietnam (Da Nang, Hoi An, Nha Trang, Quy Nhon) żyje swoim rytmem. Tu klimat jest najbardziej przewrotny, a roczny rozkład pogody różni się między poszczególnymi miejscowościami. Na przykład:

  • Da Nang, Hoi An – ładna, sucha pogoda trwa zwykle od lutego do sierpnia, a od września do stycznia częstsze są ulewne deszcze i ryzyko tajfunów,
  • Nha Trang – sezon plażowy zaczyna się wcześniej, już około lutego, trwa do sierpnia–września, późną jesienią częstsze załamania pogody.

Południowy Wietnam (Ho Chi Minh City, Phu Quoc, Mui Ne, Con Dao) ma typowy klimat tropikalny z dwiema głównymi porami:

  • pora sucha – mniej więcej od listopada do kwietnia, idealna na plaże Wietnamu zimą,
  • pora deszczowa – od maja do października, z popołudniowymi ulewami, które jednak nie zawsze przekreślają plażowanie.

Jeśli więc ktoś szuka prostego hasła: plaże Wietnamu latem vs plaże Wietnamu zimą, to odpowiedź brzmi: zima to południe, lato to środek i częściowo północ, ale zawsze z poprawką na monsuny i tajfuny.

Monsuny, tajfuny i „pory deszczowe” w praktyce

Słowo „monsoon” często kojarzy się z niekończącą się ulewą. Tymczasem w dużej części południowego Wietnamu pora deszczowa oznacza głównie krótkie, intensywne deszcze popołudniami, a nie tydzień bez słońca. To ważne rozróżnienie, gdy planuje się plażowanie.

Na południu (Phu Quoc, Ho Chi Minh, wybrzeże w okolicach Mui Ne) schemat jest często podobny: poranki są słoneczne, około popołudnia robi się duszno, chmury zbierają się nad lądem i przychodzi gwałtowny deszcz. Po 30–60 minutach niebo się przeciera, temperatura spada o kilka stopni i można wracać na plażę. W takiej konfiguracji nawet w deszczowej porze da się spokojnie korzystać z morza, o ile nie trafi się akurat na kilkudniowe załamanie.

Inaczej wygląda sytuacja w centralnym Wietnamie. Tam „pora deszczowa” może oznaczać długotrwałe, wielodniowe opady, podtopione ulice i fale uderzające z taką siłą, że kąpiel jest po prostu niebezpieczna. Szczególnie październik–listopad w rejonie Hue – Da Nang – Hoi An potrafią być trudne, a wiele hoteli w tym czasie świeci pustkami.

Do tego dochodzi sezon tajfunów, które nadciągają znad Pacyfiku. Najczęściej uderzają w:

  • centralny Wietnam – okolice Da Nang, Hoi An,
  • czasem też zatokę Ha Long i północne wybrzeże.

Na południu, w rejonie Phu Quoc czy Con Dao, silne tajfuny zdarzają się rzadziej, choć fale i silny wiatr potrafią dać o sobie znać. Dlatego plaże Wietnamu zimą w centralnej części kraju potrafią być ryzykowne, a południe w tym czasie działa jak bezpieczniejsza, bardziej stabilna alternatywa.

Kiedy „z grubsza” lecieć nad morze w poszczególne regiony

Jeśli ktoś nie chce spędzać godzin na porównywaniu klimatycznych wykresów, można przyjąć prostą ramę wyboru:

RegionNajlepsze miesiące na plażowanieMiesiące bardziej ryzykowne
Północ (Ha Long, okolice Hanoi)maj–czerwiec, wrzesień–październikgrudzień–luty (chłodniej), lipiec–sierpień (upał + tajfuny)
Centralny Wietnam (Da Nang, Hoi An)luty–sierpieńpaździernik–grudzień (deszcze, tajfuny)
Centralno-południowe wybrzeże (Nha Trang)luty–sierpieńpaździernik–grudzień (ulewy, fale)
Południe (Phu Quoc, Mui Ne, Con Dao)grudzień–marzecmaj–październik (deszcze, bardziej wzburzone morze)

Tabela celowo upraszcza rzeczywistość, ale do planowania wakacji wystarcza: zimą kierunek południe, latem środek kraju, a północ rezerwować raczej na przełomy sezonów niż na typowe zimowe plażowanie.

Spokojna plaża w Wietnamie z delikatnymi falami i miękkim piaskiem
Źródło: Pexels | Autor: vanessa holmes

Gdzie jechać zimą (grudzień–marzec) – południowy Wietnam na pierwszym planie

Ogólna charakterystyka zimy w Wietnamie

Z perspektywy plaż, grudzień–marzec to najlepszy okres na południe kraju. W Ho Chi Minh City bywa wtedy ciepło (ale nie zabójczo gorąco), wilgotność jest niższa niż latem, a Phu Quoc, Mui Ne i wyspy Con Dao wchodzą w swój złoty czas. Dla kogoś uciekającego od europejskiej zimy to często idealny kompromis: tropik, ale w wersji „do życia”, a nie ciągła sauna.

Na południu w tym okresie dominują:

  • stabilne temperatury w okolicach 27–32°C w dzień,
  • wysokie prawdopodobieństwo słońca, szczególnie w styczniu–lutym,
  • mniej uciążliwa wilgotność niż w porze deszczowej.

W centralnym Wietnamie sytuacja jest mniej jednoznaczna. Da Nang i Hoi An potrafią w grudniu–styczniu jeszcze łapać ogony deszczowej pory. Bywa chłodniej, wietrznie, a fale nie zawsze sprzyjają kąpieli. W lutym wszystko zwykle zaczyna się normować, a od marca można już liczyć na warunki znacznie bardziej plażowe.

Zimowa trasa nad morze: Ho Chi Minh – Phu Quoc – Mui Ne

Wielu podróżników planujących plaże Wietnamu zimą wybiera prosty i skuteczny układ: Ho Chi Minh City + dwie lokalizacje nadmorskie. Taki zestaw pozwala połączyć wielkie miasto, tropikalną wyspę i typowo plażowe miasteczko z wydmami.

Przykładowy schemat:

  1. Ho Chi Minh City (2–3 dni) – aklimatyzacja, kuchnia uliczna, odrobina historii (muzeum wojny, tunele Cu Chi),
  2. Phu Quoc (5–7 dni) – faza „rajskiej” wyspy, snorkeling, leniwe plażowanie, ewentualnie objazd skuterem,
  3. Mui Ne lub okolice Phan Thiet (3–5 dni) – zmiana klimatu, wydmy, kitesurfing, spacery po wioskach rybackich.

Taka trasa ma parę zalet: lot do Ho Chi Minh City jest zwykle tańszy niż na mniejsze lotniska, a z HCMC są częste loty na Phu Quoc i sensowne połączenia autobusowe lub prywatne transfery do Mui Ne. Można też spokojnie manewrować kolejnością przystanków, sprawdzając prognozy pogody na bieżąco.

Plusy i minusy zimowego wyjazdu nad morze w Wietnamie

Zimowy wyjazd ma szereg zalet, które docenią zarówno rodziny, jak i osoby podróżujące „na lekko”:

  • temperatura – jest gorąco, ale bez ekstremów, które latem w centrum kraju potrafią być męczące,
  • stabilne morze – szczególnie wokół Phu Quoc woda zimą jest spokojniejsza, z mniejszą falą,
  • lepsza widoczność pod wodą – pora sucha sprzyja snorkelingowi i nurkowaniu, mniej jest mułu i zawiesiny,
  • mniej komarów niż w szczycie pory deszczowej.

Oczywiście są też minusy zimowego sezonu:

  • wyższe ceny w szczycie – okres świąteczno-noworoczny i wietnamski Nowy Rok (Tet, zwykle koniec stycznia lub luty) windują ceny noclegów i biletów,
  • większa popularność popularnych kurortów – Phu Quoc zima, szczególnie w okolicy Long Beach, potrafi być zatłoczone,
  • konieczność wcześniejszych rezerwacji – najlepsze hotele, zwłaszcza przy pięknych plażach, znikają wtedy z ofert bardzo szybko.

Jeśli ktoś lubi spontaniczne decyzje i ciszę, lepszym wyborem zimą mogą być wyspy Con Dao albo spokojniejsze okolice Phan Thiet zamiast samego centrum Mui Ne. Przy odpowiednim manewrowaniu datami można też złapać dobre oferty na Phu Quoc tuż przed lub tuż po największym szczycie.

Phu Quoc zimą – rajska wyspa czy przereklamowany kurort?

Kiedy na Phu Quoc jest „najpiękniej”

Phu Quoc ma opinię wietnamskiej „rajskiej wyspy” i rzeczywiście, w sezonie od listopada do marca potrafi zbliżyć się do tego wyobrażenia. Nie jest to jednak bezludna wyspa z folderu, tylko spory kawał lądu z miastem, drogami, kurortami i miejscami, które potrafią rozczarować, jeśli ktoś przyjedzie bez rozeznania.

Najstabilniejsza pogoda panuje zwykle od grudnia do lutego:

  • dużo słońca,
  • sporadyczne, krótkie opady lub ich brak,
  • morze zazwyczaj spokojne, szczególnie po zachodniej stronie wyspy.

Listopad i marzec bywają miesiącami przejściowymi – raz potrafi być perfekcyjnie, innym razem zdarzy się kilka chmurniejszych dni z wiatrem i falą. W porze deszczowej, od maja do października, wyspa ma zupełnie inny charakter: więcej opadów, mętna woda, część plaż znika chwilowo pod wyższą wodą.

Najlepsze plaże na Phu Quoc – gdzie szukać turkusu

Phu Quoc to kilka różnych „światów plażowych”. Dobry wybór lokalizacji noclegu często przesądza o tym, czy ktoś wróci zachwycony, czy raczej rozczarowany.

Long Beach (Bai Truong) – centrum życia i kompromis

Long Beach ciągnie się kilometrami wzdłuż zachodniego wybrzeża i jest najbardziej znaną plażą wyspy. To tu skoncentrowana jest większość hoteli, barów, beach clubów i nocnego życia. Atutem jest piękny zachód słońca – niemal codziennie morze zamienia się w pomarańczowe lustro.

Minus? Spora część Long Beach jest już mocno zabudowana. W środku sezonu bywa tłoczno, w niektórych fragmentach pojawiają się śmieci wyrzucone przez morze lub pozostawione przez ludzi, a plaża przy wielu tańszych hotelach jest wąska. Kto wybierze byle jaki hotel „w okolicy Long Beach”, może trafić na fragment, który ma z rajem mało wspólnego.

Sao Beach – biała mąka zamiast piasku

Sao Beach – biała mąka zamiast piasku (i kilka haczyków)

Sao Beach (Bai Sao) to ta plaża z folderu: jasny, drobny jak mąka piasek, turkusowa woda, łagodne zejście do morza. Dla wielu osób to właśnie tutaj pojawia się to słynne „wow”. Zimą, przy dobrej pogodzie, woda bywa niemal mlecznoturkusowa, a fale są niewielkie, co cenią rodziny z dziećmi.

Są jednak dwa „ale”. Po pierwsze, Sao nie jest dziką zatoczką – w szczycie sezonu ustawiają się tu całe rzędy leżaków, beach barów i huśtawek do zdjęć. Po drugie, sporo odcinków plaży jest zawłaszczonych przez restauracje, które oczekują, że usiądziesz właśnie u nich, korzystając z ich strefy. Dla spokojniejszego doświadczenia lepiej przyjechać wcześnie rano lub pod wieczór.

Dojazd bywa wyboisty, zwłaszcza po deszczach – część drogi to nadal odcinki z dziurami i kurzem. Jeśli ktoś nie czuje się pewnie na skuterze, lepiej zamówić taksówkę lub zorganizowany transfer z hotelu.

Khem Beach – luksusowy zakątek na południu

Khem Beach (Bai Khem) leży niedaleko Sao, ale ma zupełnie inny charakter. To plaża, którą „przygarnęły” głównie resorty z wyższej półki. Piasek jest równie jasny, woda spokojna, a zatoka dobrze osłonięta od wiatru – zimą warunki do kąpieli są znakomite.

Minusem jest ograniczona dostępność przestrzeni publicznej. Spory fragment plaży to teren hoteli, a dojście do ogólnodostępnej części bywa mniej intuicyjne. Jeśli ktoś planuje pobyt w jednym z tutejszych resortów, trafi na coś bardzo bliskiego „rajskiej pocztówce”: baseny tuż przy plaży, prywatne leżaki, dobre zaplecze gastronomiczne.

Dla osób mieszkających w innych częściach wyspy lepiej potraktować Khem jako cel jednodniowego wypadu, połączonego z obiadem czy kolacją w jednej z restauracji przy plaży.

Północ wyspy – spokojniejsze zatoczki i dżungla

Im dalej na północ Phu Quoc, tym mniej kurortowej scenerii, a więcej lasu i spokojniejszych zakątków. To dobry kierunek dla tych, którzy chcą rano wyjść na plażę i nie mijać po drodze dziesięciu beach barów.

Popularne odcinki to m.in. Vung Bau czy plaże w rejonie Gan Dau. Zimą morze bywa tam spokojne, choć przy większych wiatrach fale potrafią dojść i tu. Zaletą północy jest możliwość połączenia plażowania z krótkimi wypadami w dżunglę – parę kilometrów w głąb lądu zaczynają się zielone, stosunkowo mało zaludnione tereny.

Jeśli ktoś lubi wypożyczać skuter i jeździć „na czuja”, północ Phu Quoc nagradza niewielkimi, czasem bezimiennymi zatoczkami. Bywa tak, że w porze obiadowej przy całkiem ładnej plaży stoi tylko jeden rodzinny bar z plastikowymi krzesłami – i to wszystko.

Plusy i minusy Phu Quoc zimą – dla kogo ta wyspa ma sens

Phu Quoc potrafi zachwycić, ale też rozczarować, jeśli ktoś przyjeżdża tu z wizją Bali sprzed 30 lat. Zimą zalet jest sporo:

  • pewna pogoda – w sezonie suchym deszcz pada krótko, a niebo często jest bezchmurne,
  • spokojne morze – dobra opcja dla osób słabiej pływających i rodzin z dziećmi,
  • duży wybór noclegów – od prostych bungalowów po pięciogwiazdkowe resorty,
  • łatwa logistyka – lotnisko na wyspie obsługuje wiele połączeń krajowych i część międzynarodowych.

Są jednak i cienie:

  • masowa turystyka w niektórych rejonach – w centrum Long Beach łatwo poczuć się jak w anonimowym kurorcie,
  • śmieci i plastik wyrzucany przez morze – szczególnie poza głównymi odcinkami sprzątanymi przez resorty,
  • komercyjne atrakcje – nie każdemu odpowiada klimat ogromnych kompleksów typu „Sun World” z kolejkami linowymi i sztucznymi miasteczkami.

Dla kogo Phu Quoc zimą ma najwięcej sensu? Dla osób, które chcą połączyć wygodę z ładnymi plażami, nie mają nic przeciwko odrobinie kurortowej infrastruktury i cenią łatwy dostęp do restauracji oraz barów. Kto szuka dzikiej, pustej wyspy, może szybciej zakochać się w Con Dao.

Jak zorganizować pobyt na Phu Quoc zimą, żeby się nie rozczarować

Zima na Phu Quoc to nadal sezon wysokiego popytu. Kilka prostych decyzji może mocno poprawić wrażenia:

  • Wybierz bazę świadomie – jeśli lubisz tętniące życiem wieczory, postaw na centralny odcinek Long Beach. Jeśli wolisz ciszę, poszukaj hoteli w północnej części wyspy lub na spokojniejszych fragmentach zachodniego wybrzeża.
  • Zaplanij 1–2 zmiany noclegu – przenosiny z Long Beach na spokojniejszą północ (lub odwrotnie) pozwalają poczuć dwa różne oblicza wyspy.
  • Wypożycz skuter lub rower – dzięki temu łatwiej uciec z zatłoczonych fragmentów plaż i znaleźć własny kawałek piasku.
  • Unikaj najtłoczniejszych godzin na Sao czy przy popularnych barach zachodów słońca – rano i tuż po wschodzie słońca Phu Quoc wygląda zupełnie inaczej.

Dobrym trikiem jest też zaplanowanie na wyspie mieszanki leniwych dni plażowych z 1–2 krótszymi wycieczkami: rejs na snorkeling, objazd skuterem północy albo wyprawa do parku narodowego.

Para obejmująca się pod palmami na słonecznej plaży w Da Nang
Źródło: Pexels | Autor: Võ Văn Tiến

Mui Ne, Phan Thiet i okolice – zimowy miks plaż, wiatru i wydm

Dlaczego zimą warto zjechać w okolice Mui Ne

Mui Ne i Phan Thiet to inny świat niż tropikalna wyspa Phu Quoc. Zamiast dżungli – wydmy, czerwone i białe piaski, spore fale i silny wiatr. Zimą rejon ten przyciąga przede wszystkim kitesurferów i windsurferów, ale nie tylko ich.

Od grudnia do marca pogoda w tej części Wietnamu jest zwykle sucha, słoneczna, z mocniejszym wiatrem od morza. Dla jednych to wada (bo fale mogą być spore), dla innych zaleta – przy upale ten wiatr działa jak naturalna klimatyzacja.

Z Ho Chi Minh City do Mui Ne jedzie się zwykle 4–6 godzin autobusem lub busem (w zależności od standardu i korków). Dla wielu osób to pierwszy „prawdziwy” kontakt z plażą po przylocie do Wietnamu.

Jakie są plaże w Mui Ne i Phan Thiet zimą

Linia brzegowa w okolicy Mui Ne/Phan Thiet mocno się zmienia – zarówno w czasie pory suchej i deszczowej, jak i w kolejnych latach, na skutek erozji. Zimą dominują:

  • długa, dość wąska plaża w części „kurortowej” Mui Ne, gdzie ciągną się hotele i szkoły kitesurfingu,
  • szersze odcinki piasku bliżej Phan Thiet i dalej na wschód od głównej ulicy Reort Strip,
  • fragmenty z wyraźną falą, szczególnie popołudniami, kiedy wiatr się wzmaga.

Dla kogoś, kto marzy o szklance wody bez fali, Mui Ne nie będzie numerem jeden. Natomiast jeśli wizja spacerów brzegiem morza w lekkim wietrze, patrzenia na dziesiątki kolorowych latawców nad wodą i wieczornych kolacji w przyplażowych knajpkach brzmi dobrze – zimą to miejsce ma sporo uroku.

Strefy i klimat miejscówki – gdzie się zatrzymać

Mui Ne i okolice można w uproszczeniu podzielić na kilka „światów”:

  • Centralny „resort strip” – główna ulica z hotelami po jednej stronie i plażą po drugiej. Tu znajdziesz większość szkół kitesurfingu, restauracji, barów. Zimą jest gwarnie, ale klimatycznie; wieczorny spacer przypomina nadmorską promenadę, tylko w wersji tropikalnej.
  • Okolice wioski Mui Ne – bardziej lokalny klimat, blisko do portu rybackiego z kolorowymi łodziami, porannymi targami i suszącymi się w słońcu rybami. Plaża jest tu mniej „kurortowa”, ale za to bardziej autentyczna.
  • Rejony bliżej Phan Thiet – spokojniejsze odcinki z pojedynczymi resortami. Dobra opcja dla tych, którzy chcą mieć bezpośredni dostęp do plaży, ale wracać do zgiełku tylko wtedy, gdy mają na to ochotę.

Przy wyborze noclegu zimą kluczowe jest to, czy plaża przed hotelem jest w ogóle dostępna przy wyższym stanie morza. Warto spojrzeć na aktualne zdjęcia gości – na nich widać, czy przed resortem jest pas piasku, czy raczej murek i schody prosto do wody.

Wydmy, wioski rybackie i Fairy Stream – co oprócz leżenia na piasku

Rejon Mui Ne ma tę zaletę, że można go traktować nie tylko jako kurort plażowy, ale też baza do krótkich wypadów. Zimą, przy braku deszczu, takie wycieczki są szczególnie przyjemne.

Najpopularniejsze atrakcje to:

  • Czerwone wydmy – niewielki, ale malowniczy obszar piaszczystych pagórków tuż przy drodze. Najlepiej prezentuje się o wschodzie lub zachodzie słońca, kiedy piasek rzeczywiście przybiera ciepły, czerwony odcień.
  • Białe wydmy (White Sand Dunes) – większy obszar, położony dalej od miasteczka. Krajobraz przypomina trochę mini-Saharę przyklejoną do jeziora. Można przejść się pieszo albo wypożyczyć quada (choć klimat „pustynnej ciszy” wtedy znika).
  • Fairy Stream (Suoi Tien) – płytki strumień, którym idzie się bosem w miękkiej, ciepłej wodzie, mijając kolorowe formacje skalne i piaskowe. Zimą, przy braku ulew, woda jest klarowniejsza i przejście przyjemniejsze.
  • Port rybacki w Mui Ne – szczególnie rano, gdy rybacy wracają z połowów, a na brzegu trwa sortowanie i sprzedaż. Dla wielu osób to większa atrakcja niż niejedna „insta-miejscówka”.

Takie wypady często organizują lokalne biura w formie „jeep tour” o wschodzie lub zachodzie słońca. Można też wynająć prywatny skuter i objechać wszystko we własnym tempie – wtedy jednak przyda się lepsze wyczucie lokalnego ruchu drogowego.

Kitesurfing i sporty wodne zimą – czy trzeba być pro?

Zimą w Mui Ne wieje jak trzeba – i to właśnie dzięki temu miejsce stało się mekką kitesurferów. Nawet jeśli nigdy nie stałeś na desce, widok dziesiątek kolorowych latawców nad wodą robi wrażenie. A co, jeśli kusi, żeby spróbować?

Wzdłuż głównej plaży działa wiele szkół kitesurfingu, które uczą od zera. Zimowy wiatr jest dość przewidywalny, więc kursy często rozbijają się na kilka intensywnych sesji. Kto nie chce od razu inwestować kilku dni w naukę, może spróbować body dragu (kontrolowania latawca w wodzie bez deski) – to już daje przedsmak zabawy.

Dla osób mniej odważnych są opcje spokojniejsze: SUP, klasyczne surfowanie na mniejszych falach czy po prostu pływanie (najlepiej przy wybranych fragmentach plaży osłoniętych od największego wiatru). Zimą fala bywa większa, więc przy słabym pływaniu lepiej nie oddalać się za bardzo od brzegu i trzymać się miejsc, gdzie kąpie się więcej osób.

Plusy i minusy zimowego Mui Ne – dla kogo to dobry wybór

Mocne strony tego regionu zimą to:

  • stabilna, sucha pogoda – mało deszczu, dużo słońca,
  • wiatr, który sprawia, że upał jest bardziej znośny,
  • kitesurfing i sporty wodne na wysokim poziomie,
  • ciekawe krajobrazy – wydmy, strumień, porty rybackie,
  • łatwy dojazd z Ho Chi Minh City bez konieczności lotu.

Z drugiej strony:

  • fale i wiatr mogą męczyć osoby szukające „basenowego” morza,
  • erozja plaż sprawia, że niektóre odcinki są wąskie lub zabetonowane murkami,
  • sezonowa „kurortowość” – w szczycie zimy główna ulica bywa zakorkowana, a ceny w najpopularniejszych resortach rosną,
  • mniejsza zieleń niż na wyspach – krajobraz jest bardziej pustynno-miejski niż dżunglowy,
  • nierówny standard zabudowy – obok eleganckich hoteli stoją zaniedbane budynki i puste działki.

Dla kogo więc zimowe Mui Ne? Dla osób, które nie potrzebują „pocztówkowo idealnej” plaży, za to lubią ruch, wiatr, aktywność i kontrast między resortami a zwykłym, rybackim Wietnamem. Jeśli szukasz pierwszej przygody z kitesurfingiem, to jedna z łatwiejszych baz na start.

Wyspy Con Dao – zimowy azyl dla tych, którzy uciekają od tłumów

Gdzie leżą Con Dao i jak tam dotrzeć zimą

Con Dao to archipelag kilkunastu wysp na Morzu Południowochińskim, ok. 230 km od wybrzeża południowego Wietnamu. Przez lata miejsce to było kojarzone głównie z ponurą historią kolonialnego więzienia, dziś coraz bardziej z dzikimi plażami i spokojem, którego nie znajdziesz ani na Phu Quoc, ani w Mui Ne.

Zimą (grudzień–marzec) pogoda na Con Dao jest zazwyczaj stabilna i sucha, choć bardziej wietrzna niż latem. Najwygodniej dostać się tu samolotem z Ho Chi Minh City – lot trwa niecałą godzinę. Istnieje też połączenie promowe z fastboatów z lądu, ale zimą przy silniejszym wietrze rejs potrafi być mało komfortowy.

Con Son – największa i jedyna zamieszkana na większą skalę wyspa archipelagu – to twoja baza wypadowa. Tu lądują samoloty, tu są hotele, knajpki, targ i najważniejsze plaże dostępne bez łodzi.

Jaki klimat panuje na Con Dao zimą

Zimowe Con Dao ma swój specyficzny, trochę „surowy” urok. Temperatura jest wysoka, ale nie męcząca, powietrze rześkie, wieczorami bywa przyjemnie chłodniej niż w dusznym Ho Chi Minh City. Wiatr potrafi się rozpędzić, dzięki czemu nie czujesz, że siedzisz w tropikalnym piekarniku.

Trzeba jednak zaznaczyć, że zimą morze bywa niespokojniejsze, zwłaszcza po stronie otwartego oceanu. Nie jest to klasyczny sezon na idealne, szklane tafle do snorkelingu jak gdzieś w Tajlandii, ale nadal można trafić na spokojne dni i osłonięte zatoki.

Drobny plus: mniejsza wilgotność. Jeśli latem w Azji czujesz się jak w saunie, zimowe Con Dao ma dużo łagodniejszy mikroklimat.

Najciekawsze plaże Con Dao zimą – które zatoki „trzymają formę”

Con Dao ma ten atut, że wystarczy przemieścić się o kilka kilometrów, by trafić na zupełnie inne warunki. Zimą szczególnie przydaje się elastyczne podejście do wyboru plaży – jednego dnia dana zatoka jest spokojna, innego lepiej zmienić kierunek.

Najczęściej odwiedzane zimą miejsca to:

  • Dam Trau Beach – położona niedaleko lotniska, uchodzi za jedną z najładniejszych plaż archipelagu. Złoty piasek, turkusowa woda, skały po bokach. Zimą bywa tu lekka fala, ale zatoka jest częściowo osłonięta. Dodatkowy smaczek: samoloty podchodzące do lądowania przelatują dość nisko nad plażą – coś jak miniwersja słynnej plaży na Sint Maarten.
  • An Hai Beach – główna plaża przy miasteczku Con Son. Dobra na codzienne spacery o wschodzie i zachodzie słońca, a także szybkie kąpiele. Zimą przy mocniejszym wietrze fala może się wzmagać, ale łatwo tu zajrzeć „z miasta”, nawet na godzinę.
  • Lo Voi Beach – spokojniejsza, ciągnąca się w stronę północną od miasteczka. Przy niższym stanie morza odsłania szeroki pas piasku, idealny do biegania i spacerów. Zimą, przy ładnej pogodzie, to dobre miejsce, żeby „poczuć przestrzeń” bez ludzi dookoła.
  • Dat Doc – zatoka, przy której stoi luksusowy resort, ale fragment plaży jest dostępny także dla osób z zewnątrz (choć z mniejszą swobodą niż na Dam Trau). Zimą często bardziej osłonięta od wiatru, więc przy mocnej fali gdzie indziej warto sprawdzić, jak jest tutaj.

Sporym atutem Con Dao jest to, że na wielu plażach nadal czuć dzikość. Są dni, gdy przez kilkadziesiąt minut nie zobaczysz nikogo poza kilkoma lokalnymi rybakami czy parą spacerowiczów. Po Phu Quoc różnica jest uderzająca.

Dla kogo są Con Dao zimą – plusy i minusy archipelagu

Con Dao zimą to propozycja dla tych, którzy zamiast kolejnych beach barów wolą ciszę, naturę i dłuższe spacery. Są jednak pewne „ale”, o których lepiej wiedzieć wcześniej.

Największe zalety:

  • brak masowej turystyki – mniej wycieczek zorganizowanych, spokojniejsze plaże, stosunkowo niewiele głośnych barów,
  • zadbana przyroda – duża część archipelagu to obszar parku narodowego z dżunglą schodzącą niemal do morza,
  • klimat „końca świata” – wieczorne spacery nad zatoką, małe knajpki, brak wielkich neonów i głośnej muzyki,
  • autentyczny wietnamski charakter – to nadal przede wszystkim małe miasteczko, nie wielki kurort.

Z drugiej strony:

  • ceny są wyższe niż w typowych kurortach na lądzie – zarówno noclegi, jak i jedzenie, bo wiele rzeczy trzeba tu dowozić,
  • mniej rozbudowana infrastruktura turystyczna – mniejszy wybór hoteli budżetowych, mniej kawiarni i restauracji niż np. w Nha Trang czy Da Nang,
  • bardziej kapryśne morze zimą – przy silnym wietrze ograniczają się możliwości snorkelingu i rejsów na dalsze wysepki.

Dla par, solowych podróżników czy osób pracujących zdalnie, które chcą kilku spokojniejszych dni nad wodą, to świetny kierunek. Dla rodzin z bardzo małymi dziećmi, liczących na „hotel z animacjami i zjeżdżalniami”, Con Dao bywa zbyt spokojne.

Co robić na Con Dao oprócz leżenia na plaży

Choć wyspy kojarzą się z plażowaniem, Con Dao zimą sprawdza się też jako miejsce na aktywny wypoczynek w lekkim wydaniu. Program dnia wcale nie musi ograniczać się do ręcznika i książki.

Kilka pomysłów, które dobrze grają z zimową aurą:

  • Skuterem wzdłuż wybrzeża – prosta, mało ruchliwa droga ciągnie się wzdłuż zatoki, a dalej w stronę lotniska i Dam Trau. W zimowym, przejrzystym powietrzu widoki na morze i wysepki robią świetne wrażenie, a wiatr we włosach zastępuje klimatyzację.
  • Krótki trekking w parku narodowym – kilka tras, m.in. w stronę punktów widokowych czy małych zatoczek, jest dostępnych samodzielnie. Zimą szlaki są zwykle suche, a temperatury do marszu bardziej przyjazne niż w wilgotnym, letnim upale.
  • Historia dawnego więzienia – zwiedzanie kompleksu więziennego to mocne, ale ważne doświadczenie. Kontrast pomiędzy pięknem wyspy a tragiczną przeszłością silnie działa na wyobraźnię. Zimą, przy mniejszym tłumie, łatwiej wszystko spokojnie obejrzeć.
  • Obserwacja życia miejscowych – poranne wyjście na targ rybny albo spacer po porcie pokazuje, że wyspa nie żyje tylko z turystyki. Rybacy, łodzie, dzieci idące do szkoły – zwykła codzienność na końcu świata.

Jeśli trafisz na kilka bardziej wietrznych dni, zamiast frustrować się falą, po prostu przenieś akcent na piesze wycieczki, skuter i eksplorowanie wyspy. Wtedy plaża staje się miłym dodatkiem, a nie jedynym celem.

Snorkeling i podwodny świat zimą – czy Con Dao to dobry wybór

Con Dao jest znane z chronionych raf koralowych i programów ochrony żółwi morskich. Natomiast zimą warunki pod wodą zależą mocno od wiatru i fal. Bywają dni, gdy widoczność jest zaskakująco dobra, a innym razem morze miesza piasek i glony tak, że pod wodą widać głównie zielonkawą mgiełkę.

Jeśli bardzo zależy ci na snorkelingu, sens ma:

  • szukanie lokalnych operatorów, którzy szczerze powiedzą, jak wygląda sytuacja w danym dniu (na Con Dao reklama zwykle nie jest aż tak agresywna jak w dużych kurortach),
  • wybieranie krótszego rejsu zamiast całodniowych ekspedycji – łatwiej wtedy zaakceptować, że tego dnia widoczność była średnia,
  • planowanie snorkelingu raczej na spokojniejsze, bezwietrzne okienka, a nie na każdy dzień z rzędu.

Jedna z par, którą spotkałem na wyspie, podchodziła do tego bardzo na luzie: „Uda się – super, nie uda – trudno, po prostu popływamy”. Takie nastawienie zimą na Con Dao jest chyba najlepsze.

Con Dao kontra Phu Quoc i Mui Ne – jak wybrać zimowy kierunek pod siebie

Trzy opisane zimowe miejsca – Phu Quoc, Mui Ne, Con Dao – to zupełnie różne światy. Dobrze jest więc zadać sobie kilka prostych pytań przed podjęciem decyzji.

Jeśli lubisz:

  • duży wybór hoteli, beach bary, restauracje, możliwość zmiany klimatu z dnia na dzień – bliżej ci do Phu Quoc,
  • wiatr, sport i spacery po wydmach zamiast kokosowych gajów – najlogiczniejszy wybór to Mui Ne/Phan Thiet,
  • ciszę, dzikszą naturę i brak wielkich resortów – będziesz szczęśliwszy na Con Dao.

Można też ułożyć zimową trasę tak, by połączyć dwa światy. Przykład? Kilka dni w dynamicznym Ho Chi Minh City, potem wietrzne Mui Ne na aktywny start wakacji, a na koniec kilka dni na spokojnym Con Dao, gdy głowa jest już „odcięta” od codzienności. Albo odwrotnie: najpierw tłumne Phu Quoc, a po nim kilka wyspiarskich dni ciszy na Con Dao.

Wietnam zimą naprawdę nie kończy się na jednym kurorcie. Im lepiej zrozumiesz, jak zachowuje się pogoda w poszczególnych miejscach, tym łatwiej ułożysz wyjazd tak, by trafić w swój własny, idealny rodzaj plażowego lata w środku naszej zimy.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Kiedy najlepiej jechać na plaże do Wietnamu zimą?

Zimą (grudzień–marzec) najlepiej celować w południowy Wietnam: Phu Quoc, Mui Ne, wyspy Con Dao i okolice Ho Chi Minh City. Panuje tam pora sucha, jest dużo słońca, temperatury w dzień zwykle mieszczą się w przedziale 27–32°C, a morze bywa spokojniejsze niż latem.

Centralny Wietnam (Da Nang, Hoi An) w grudniu–styczniu może jeszcze łapać ogony pory deszczowej – jest chłodniej, bardziej wietrznie, a fale bywają wysokie. Lepsze warunki zaczynają się tam zwykle od lutego, ale jeśli ktoś szuka typowo „zimowego” plażowania uciekając od europejskiej zimy, południe będzie najbezpieczniejszym wyborem.

Gdzie jechać na plażę do Wietnamu latem (czerwiec–sierpień)?

Latem najlepiej sprawdza się środkowa część kraju: okolice Da Nang, Hoi An, centralno-południowe wybrzeże z Nha Trang czy Quy Nhon. W tym okresie jest tam dużo słońca, wysoka, ale znośna temperatura i mniejsze ryzyko długotrwałych ulew niż jesienią.

Na północy (Ha Long, okolice Hanoi) w czerwcu–sierpniu bywa bardzo gorąco i wilgotno, a do tego dochodzi sezon tajfunowy. Można tam trafić na piękne, słoneczne dni, ale ryzyko gwałtownych zmian pogody jest większe niż w centrum kraju.

Czy pora deszczowa w Wietnamie wyklucza plażowanie?

Na południu – nie zawsze. W okolicach Ho Chi Minh City, Phu Quoc czy Mui Ne pora deszczowa (mniej więcej maj–październik) często wygląda tak, że poranki są słoneczne, a po południu spada krótka, intensywna ulewa trwająca 30–60 minut. Po deszczu niebo się przeciera, robi się trochę chłodniej i można wrócić na plażę.

Inaczej jest w centralnym Wietnamie, szczególnie w rejonie Hue – Da Nang – Hoi An. Jesienią (październik–listopad) opady potrafią być długotrwałe, dochodzi do podtopień, a morze jest wzburzone na tyle, że wejście do wody bywa po prostu niebezpieczne. W tej części kraju „pora deszczowa” znacznie bardziej utrudnia plażowanie niż na południu.

Które regiony Wietnamu są najbardziej narażone na tajfuny?

Najczęściej uderzają w środkowy Wietnam – szczególnie okolice Da Nang i Hoi An, czasem także w rejon Hue. Zdarza się, że tajfuny docierają do zatoki Ha Long i północnego wybrzeża, więc planując tam plażowanie w szczycie sezonu tajfunowego, warto mieć plan B.

Południowy Wietnam (Phu Quoc, Con Dao) doświadcza silnych tajfunów rzadziej, choć przy silnym wietrze i tak trzeba liczyć się z większą falą i przejściowym pogorszeniem pogody. Dlatego zimą, gdy środek kraju bywa kapryśny, południe jest zwykle stabilniejszą opcją.

Kiedy jechać na Phu Quoc, a kiedy do Nha Trang?

Phu Quoc najlepiej odwiedzać zimą: od grudnia do marca panuje tam pora sucha, morze jest spokojne, a widoczność pod wodą sprzyja snorkelingowi. To dobry kierunek na ucieczkę od europejskiej zimy – ciepło, ale bez skrajnych upałów.

Nha Trang ma swój najlepszy czas od lutego do sierpnia. Wtedy jest sucho, słonecznie i bardzo plażowo. Późną jesienią (październik–grudzień) region częściej doświadcza ulew i wzburzonego morza, więc jeśli głównym celem jest plażowanie, lepiej unikać tych miesięcy.

Czy warto łączyć zwiedzanie z plażami w jednym wyjeździe do Wietnamu?

Tak, szczególnie zimą świetnie sprawdza się układ: kilka dni w Ho Chi Minh City, a potem plaże na Phu Quoc i/lub w Mui Ne. Taki plan pozwala „oswoić” się z krajem w dużym mieście, spróbować ulicznego jedzenia, zobaczyć tunele Cu Chi czy Muzeum Wojny, a dopiero potem przenieść się w tryb totalnego relaksu.

W praktyce wiele osób robi tak: 2–3 dni w Ho Chi Minh City, 5–7 dni na Phu Quoc, a na koniec 3–5 dni w Mui Ne. Dzięki dobrym lotom wewnętrznym i autobusom można też manewrować kolejnością miejsc, obserwując prognozy pogody i „goniąc słońce” w obrębie jednego wyjazdu.

Jakie są największe plusy i minusy plażowania w Wietnamie zimą?

Po stronie plusów są przede wszystkim: stabilna, słoneczna pogoda na południu, przyjemne temperatury bez skrajnych upałów, spokojniejsze morze (zwłaszcza wokół Phu Quoc) i lepsza widoczność pod wodą, co docenią osoby snorkelujące i nurkujące. Zimą jest też zwykle mniej komarów niż w szczycie pory deszczowej.

Minusy to wyższe ceny w okolicach Bożego Narodzenia, Nowego Roku i wietnamskiego święta Tet oraz większy tłok w popularnych kurortach. Na Phu Quoc, szczególnie w rejonie Long Beach, w szczycie sezonu bywa naprawdę tłoczno, a lepsze hotele i loty potrafią wyprzedać się z dużym wyprzedzeniem.

Najważniejsze wnioski

  • Wietnam nad morzem to w praktyce trzy różne światy klimatyczne: chłodniejsza i bardziej zmienna północ, kapryśny i tajfunowy środek oraz stabilne, tropikalne południe.
  • Zimą (grudzień–marzec) najlepsze warunki plażowe są na południu – Phu Quoc, Mui Ne i Con Dao oferują ciepło, sporo słońca i niższą wilgotność niż latem.
  • Latem (czerwiec–sierpień) lepiej celować w centralny Wietnam, choć i tam trzeba liczyć się z możliwością tajfunów oraz krótkich, gwałtownych załamań pogody.
  • Północne wybrzeże (Ha Long i okolice) najprzyjemniej odwiedzać na przełomach sezonów: w maju–czerwcu oraz wrześniu–październiku; zimą bywa tam chłodno, a latem duszno i tajfunowo.
  • Pora deszczowa na południu zwykle oznacza popołudniowe, godzinne ulewy przy słonecznych porankach, więc plażowanie wciąż jest możliwe – zupełnie inaczej niż w centrum kraju, gdzie deszcze potrafią ciągnąć się dniami.
  • Centralny Wietnam (Da Nang, Hoi An, Nha Trang) jest najbardziej ryzykowny jesienią i na początku zimy: długotrwałe opady, wysokie fale i tajfuny potrafią kompletnie wyłączyć plaże z użytku.
  • Prosty schemat planowania wyjazdu nad morze: zima – kierunek południe, lato – środkowy Wietnam, a północ rezerwować raczej na wiosnę i wczesną jesień niż na typowe zimowe „leżenie na plaży”.
Poprzedni artykułCo zjeść w Irlandii: od seafood chowder po soda bread i irish breakfast
Wojciech Jabłoński
Wojciech Jabłoński odpowiada za analityczne, „porządkujące” podejście do planowania wyjazdów. Tworzy zestawienia atrakcji, porównania miast i gotowe plany zwiedzania, w których liczą się czasy przejazdów, kolejność punktów i sensowne przerwy. Informacje weryfikuje na podstawie aktualnych komunikatów, map i doświadczeń z podróży, a w razie niepewności wskazuje możliwe zmiany sezonowe. Na blogu szczególnie dba o przejrzystość: proste instrukcje, konkretne wskazówki i uczciwe plusy oraz minusy rozwiązań.